niedziela, 16 kwietnia 2017

Czrodziejski antymazurek

Trzy lata... Tyle czasu upłynęło od ostatniego wpisu. Złożyło się na to wiele rzeczy, przede wszystkim brak czasu i duże życiowe zmiany :) Mam cichą nadzieję, że odkupię wszystkie winy poniższym przepisem i myślę, że może się to udać :)


Ciasto przypomina bakaliowy baton, który jest równie pyszny na ciepło z odrobiną bitej śmietany, jak i na zimno, jako przekąska w pracy lub w szkole.


Czego potrzebujemy?
  • ok 1 szklanki masła (margaryna według mnie psuje smak)
  • 2 szklanki krakersów lub ciastek owsianych
  • puszka słodkiego mleka skondensowanego
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 1 tabliczka mlecznej czekolady
  • 1,5 szklanki wiórków kokosowych
  • 2 szklanki posiekanych orzechów (włoskich, nerkowców, laskowych, migdałów)





W blaszce 20x30cm wyłożonej papierem pergaminowym rozpuszczamy masło w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni. Krakersy rozdrabniamy blenderem i rozsypujemy równomiernie na blaszce z roztopioną margaryną i dociskamy szpatułką do dna. Następnie polewamy całość mlekiem skondensowanym, tak by krakersy pokryły się nim równomiernie.

Posiekane na kawałki czekolady rozsypujemy na mleku i pokrywamy wszystko wiórkami kokosowymi. Na wierzchu układamy sporą warstwę posiekanych orzechów. Wszystko dobrze przyciskamy do dna blaszki tak by otrzymać równą powierzchnię.

Tak przygotowane ciasto pieczemy do zarumienienia w temperaturze 170 stopni. Trwa to ok 20-25 minut.

Po lekkim ostudzeniu ciasto można podać z odrobiną bitej śmietany. Aby szybciej uzyskać konsystencję batona, ciasto można wstawić na kilka chwil do lodówki.

Czarodziejskie ciasto może z powodzeniem zastąpić wielkanocnego mazurka. Jest zdecydowanie mniej słodki, ma pełno pysznych bakalii i można wykorzystać go, jako pyszny łakoć każdego dnia.

WARIACJE:
Do skondensowanego mleka można dodać ok. łyżeczki kawy rozpuszczalnej. Baton nabierze wówczas przyjemnego posmaku mokki.
Można też do mleka dodać odrobinę ekstraktu z mięty pieprzowej. Ta wersja najbardziej smakuje mojej mamie :)

SMACZNEGO! :)






niedziela, 27 lipca 2014

Sałatka ziemniaczana

Sezon grillowy w pełni, a mnie naszła ochota na wyraziste smaki. Postanowiłam zatem przygotować sałatkę ziemniaczaną według własnego pomysłu. Już wiem, że ten przepis będzie u nas częstym gościem. A jego urok polega na tym, że nie musi być jedynie dodatkiem do potraw z grilla.



Ilość składników jest oczywiście uzależniona od tego, jak dużo potrawy potrzebujecie. Ja - dla uzyskania około 6 porcji - wykorzystałam:
  • 10 dużych ziemniaków (nie przykładałam zbytniej wagi do gatunku, ale dobrze, żeby nie rozsypywały się po ugotowaniu)
  • 6 średniej wielkości ogórków kiszonych (dość sprężystych i jeszcze nie bardzo ukiszonych, można też wykorzystać ogórki małosolne)
  • młodą dymkę, wraz ze szczypiorem
  • kawałek parzonego bekonu (może być wędzony)
  • majonez
  • sól, pieprz



Ziemniaki ugotowałam poprzedniego wieczoru, żeby były dobrze wystudzone i nabrały nieco kleistości. Bekon kroimy w drobną kostkę, lub cienkie paseczki. Smażymy na suchej patelni do uzyskania smakowitych skwarków. Jeśli mięso jest bardzo chude możemy dodać do smażenia łyżeczkę masła. Usmażony bekon "odtłuszczamy" na ręczniku papierowym, chyba że tłuszczu wytopiło się mało, wtedy całość przekładamy do ziemniaków.

Ziemniaki i ogórki kroimy, wrzucamy do miski, łącząc je z usmażonym bekonem. Dodajemy posiekaną dymkę ze szczypiorem. Solimy i pieprzymy do smaku. Dodajemy majonez. Mieszamy. Sałatka jest gotowa do podania, ale możemy ją na jakiś czas schować do lodówki i pozwolić przegryźć się smakom.

Sałatkę możecie wykorzystać do dań z grilla, ale ja podaję ją również z mięsami, zamiast tradycyjnych ziemniaków.




SMACZNEGO! :)

sobota, 19 lipca 2014

Pancakes'y z jagodami

W takie upalne dni, jak dzisiaj daleka jestem od wystawania w kuchni i przygotowywania wyszukanych obiadków i potraw. Zatem postawiłam na szybki i smaczny obiad. Mąż zachwalał i wcinał, aż się uszy trzęsły, a ja z zadowoleniem stwierdziłam, że nawet nie mam za dużo do zmywania. Taki oto efekt dały nam dzisiaj pyszne amerykańskie naleśniki, czyli pancakes. A żeby było sezonowo, utopiłam w nich szklankę jagód.
(inspiracja: Kwestia Smaku)



Do wykonania 8 placków wykorzystałam:
  • 1 i 1/4 szklanki mąki tortowej
  • 1 duże jajko
  • 1 i 1/4 szklanki schłodzonej maślanki
  • 1/4 szklankę cukru pudru
  • 1 czubatą łyżeczkę proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczkę sody oczyszczonej
  • 1/4 szklanki oleju
  • szczyptę soli
Będziemy też potrzebować:
  • szklankę umytych jagód
  • cukier puder do posypania lub bita śmietana (co kto lubi) :)
 
 
Mokre składniki mieszamy mikserem. Dodajemy przesianą z cukrem pudrem i dodatkami mąkę. Miksujemy wszystko chwilę, do uzyskania gładkiej masy. Następnie dodajemy jagody i mieszamy wszystko delikatnie łyżką.
Smażymy na suchej patelni, na małym ogniu po obu stronach, do momentu uzyskania złotego koloru. Na jeden placek wystarczą 2-3 łyżki ciasta.

Podajemy posypane cukrem pudrem lub z bitą śmietaną. Ja zaserwowałam je także z garścią świeżych jagód.


SMACZNEGO! :)

czwartek, 10 lipca 2014

Szybka tarta bez pieczenia z budyniem i owocami

Mam ochotę na coś słodkiego. Pomyślałam - upiekę ciasto... Ale ukrop taki z nieba się leje, że odpalanie piekarnika w ogóle nie wchodzi w rachubę. Została lodówka. A z lodówki wyszły czary :)


Potrzebujemy:
  • ok. 200g owsianych herbatników kakaowych (ja wybrałam Sante)
  • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy
  • borówki
  • maliny
  • galaretka z owoców leśnych
  • 4 łyżki masła (nie margaryny)



Ciasteczka rozdrabniamy w malakserze i dodajemy masło. Miksujemy jeszcze przez chwilę, aż powstanie krucha, ale dość lepka masa. Wykładamy nią formę do tarty z wyjmowanym dnem. Wstawiamy do lodówki na około pół godziny, żeby baza naszego ciasta porządnie się ścięła .
Przygotowujemy budyń i odstawiamy go na kilka chwil, żeby ostygł. Co jakiś czas mieszamy, żeby nie zrobiły się grudki.

Schłodzony budyń wykładamy równo na bazę z ciasteczek. Na nim układamy umyte i osuszone owoce - ja wybrałam maliny i borówki. Wszystko wstawiamy na kilka chwil do lodówki, żeby budyń porządnie się ściął.

W międzyczasie przygotowujemy galaretkę. Ponieważ jest bardzo ciepło, zdecydowałam się na użycie mniejszej ilości wody. Przestudzoną galaretkę przelewam łyżką na budyń i owoce, które nie muszą być pokryte w całości. Wstawiamy do lodówki i zostawiamy do momentu stężenia galaretki.





SMACZNEGO! :)

sobota, 21 czerwca 2014

Owocowy chłodnik

Będzie lato? Upalne? Gorące? Podobno tak - zatem szybki przepis na bardzo chłodzącą bombę witaminową.


Co potrzebujemy by otrzymać 3 sycące porcje?
  • kilka kostek lodu
  • duży kubełek kefiru
  • ok 200g słodkich truskawek
  • 2 banany
  • listki mięty

Lód kruszymy w dobrym malakserze lub zaopatrujemy się w gotową "kruszonkę".
Truskawki, banany i jogurt miksujemy na gładką masę. Dodajemy pokruszony lód i mieszamy dokładnie. Przelewamy do szklaneczek. Dekorujemy listkami świeżej mięty.
Dla uzyskania większego efektu ochłodzenia, listki mięty można dodać także do miksowanych owoców.


SMACZNEGO! :)

środa, 18 czerwca 2014

Sezonowa pychota

To jest mój ulubiony czas kulinarny. Są truskawki, są jagody, pojawiają się pyszne maliny... Nic tylko czarować. Zaczynamy prosto, od mało skomplikowanego deseru, który nam na przykład zastąpił z powodzeniem kolację :)


POTRZEBUJEMY:
  • kilkanaście słodkich truskawek
  • 4 garście jagód
  • 4 ciastka zbożowe (ja wybrałam owsiane)
  • jogurt naturalny
  • płatki migdałów
  • 2 łyżeczki cukru pudru
Na dno wysokich szklanek kruszymy po dwa ciasteczka zbożowe. Następnie wsypujemy po dwie garście umytych i osuszonych jagód. Warto je osuszyć, żeby ciasteczka nie wchłonęły wilgoci i pozostały chrupiące. Dodajemy po około 5-6 łyżek jogurtu naturalnego na porcję.

Truskawki myjemy i miksujemy z dodatkiem cukru pudru, tak by uzyskać delikatny mus. Płatki migdałów prażymy na patelni. Mus przekładamy na jogurt i całość posypujemy uprażonymi płatkami migdałów. Podawać od razu.

Jeżeli chcecie by deser był schłodzony, można przykryć szklanki folią spożywczą i wstawić je na kilka godzin do lodówki. Migdałami posypujemy deser przed podaniem.



Smacznego :)

wtorek, 13 maja 2014

Bakłażan z mięsem i fetą

To jedna z tych wspaniałych rzeczy związanych z gotowaniem. Po jakimś czasie nabywa się odwagi do testowania smaków i składników, na które do tej pory patrzyło się z ukosa. Tak właśnie było ze mną i Panem Bakłażanem. Nie ciągnęło mnie do przepisów z nim w roli głównej do momentu ostatniego pobytu na bazarku. Zachwycił mnie jego piękny fioletowy kolor i przepadłam z kretesem. Pozostał problem, jak go przygotować :)
Korzystając z mobilnej aplikacji KUCHNIA wyszukałam przepis na jednogarnkowe danie z bakłażanem, mięsem i fetą. Idealne dla tak zabieganych ludzi, jak my...


Do wykonania potrzebujemy:
  • 1 ładnego i jędrnego bakłażana
  • 1 białą cebulę
  • 2 ząbki czosnku
  • ok 40dag mięsa mielonego (może być z indyka)
  • 1 puszka pokrojonych pomidorów bez skórki
  • opakowanie sera feta
  • olej lub oliwa
  • sól
  • pieprz
  • garść natki z pietruszki 

Bakłażana myjemy i kroimy w kostkę. posypujemy solą i wykładamy na durszlak. Pozostawiamy do odsączenia na około 30 minut. Po tym czasie opłukujemy go zimną wodą i osuszamy ręcznikiem papierowym. Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy i wrzucamy na nią bakłażana. Smażymy i pozostawiamy do ostygnięcia - ja dodatkowo "odtłuściłam" go na ręczniku papierowym.

W głębszym garnku na kolejnych 2 łyżkach oliwy smażymy do zeszklenia posiekaną cebulę i wyciśnięty przez praskę czosnek. Dodajemy mięso i podsmażamy około 7 minut. Dodajemy całą puszkę pomidorów razem z zalewą i dusimy pod przykryciem przez około 10 minut. Po tym czasie dodajemy bakłażana i znów dusimy kolejne  10 minut. Na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki oraz kruszymy fetę. Podgrzewamy jeszcze chwilkę na bardzo wolnym ogniu.


Smakuje wyśmienicie tak po prostu :) Można jednak ugotować dodatkowo makaron Orzo lub ryż. Można też wykorzystać, jako farsz do papryki lub cukinii :)

Smacznego :)

niedziela, 4 maja 2014

Nigella a'la Italiana, czyli włoska babka jogurtowa

Przeprosiłam się ze swoją kolekcją książek kucharskich, a najbardziej i najdłużej błagałam o wybaczenie Nigellę we włoskim wydaniu, która trafiła do mnie w Boże Narodzenie 2012. Jak widać długo musiała czekać na swoją premierę, ale warto było i o tych smakach opowiem Wam w pysznej, delikatnej, aksamitnej babce jogurtowej...

POTRZEBUJEMY:
  • 150g jogurtu naturalnego (ja dodałam nieco więcej, ok 200g),
  • 150g bezwonnego oleju roślinnego, część wykorzystamy do wysmarowania formy babki,
  • 3 jajka (oddzielnie żółtka i białka),
  • 250 g drobnego cukru,
  • 2 nakrętki ekstraktu waniliowego,
  • otarta skórka z 1/2 sparzonej cytryny,
  • 175g mąki pszennej,
  • 100g mąki ziemniaczanej
  • cukier puder do posypania



Na początek ubijamy na sztywno białka z jajek. Zazwyczaj dodaję szczyptę soli, żeby piana była sztywniejsza i nie wytrąciła się z niej woda, która rozrzedzi masę. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni (z termoobiegiem) i smarujemy formę olejem. Ja, jako formy, użyłam zwykłej tortownicy z kominkiem i tłoczonym dnem.


Jogurt ucieramy z żółtkami i cukrem na gładką, jasną masę. Następnie dodajemy olej, wlewając go powoli do ciągle ucieranej masy. Po połączeniu się składników dodajemy ekstrakt waniliowy oraz świeżo otartą skórkę z cytryny.
Mąkę pszenną i ziemniaczaną przesiewamy i dodajemy stopniowo do mokrych składników, miksując wszystko na nieco niższych obrotach. Na koniec dodajemy ubitą pianę z białek i delikatnie mieszamy wszystko szpatułką.


 Napełniamy przygotowaną formę do pieczenia i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na około 35-40 minut. Przed wyjęciem sprawdzamy wilgotność ciasta patyczkiem, jeśli jest zarumienione z zewnątrz, ale nieco wilgotne w środku, pozostawiamy je na kilka minut w wyłączonym piekarniku do wyschnięcia.
Gotowe ciasto wyjmujemy delikatnie z formy na metalową kratkę tak by ostatecznie wystygło. Kiedy będzie chłodne przyprószamy je cukrem pudrem. Smakuje idealnie z popołudniową kawą.


SMACZNEGO! :)

sobota, 15 marca 2014

Biało na czarnym, czyli dwukolorowa babka

Przyznaję się do totalnego zaniedbania bloga i piłowania kulinarnych umiejętności. Nie mam na swoje wytłumaczenie nic, oprócz faktu, że za dokładnie 90 dni zostanę szczęśliwą Żoną, mojego Męża :) i każdą wolną chwilę poświęcam na przygotowania naszego wymarzonego ślubu i wesela :)
Ale do rzeczy, a raczej do... baby! :)



Do wykonania babki wykorzystałam:
  • 20 dag miękkiej margaryny
  • 15 dag mąki tortowej
  • 15 dag mąki ziemniaczanej
  • ok. 0,5 szklanki cukru - może być mniej, może być więcej w zależności, jak słodkie ciasta lubicie ;)
  • 4 jajka (żółtka + piana z białek)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 cukier waniliowy
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany
  • 2 łyżki czekolady w proszku
  • 1 czubata łyżka kakao


Zaczynamy od ubicia białek (z niewielkim dodatkiem soli) na sztywną pianę. Następnie miękką margarynę ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym. Dodajemy kolejno 4 żółtka. Kiedy składniki połączą się dodajemy po łyżce przesiane z proszkiem do pieczenia oba rodzaje mąki. Teraz nadszedł czas na pianę, którą łączymy z resztą ciasta bardzo wolno, ale dokładnie.


Tak uzyskaną masę dzielimy na pół i jedną część przekładamy do formy do babki wysmarowanej masłem i obsypanej bułką tartą. Drugą część ciasta uzupełniamy czekoladą, kakaem i śmietaną. Dokładnie łączymy składniki i masę nakładamy na jasną część babki.


Formę z ciastem wstawiamy do gorącego piekarnika, nagrzanego do około 180 stopni. Pieczemy około 50 minut, kontrolując temperaturę - na początku nieco ją zmniejszyłam (do ok. 140 stopni), pod koniec zwiększyłam, żeby ciasto się ładnie dopiekło.  Sprawdzamy suchość ciasta patyczkiem i wyjmujemy gdy jest gotowe.
Podajemy posypane cukrem pudrem, lub polane czekoladą.

SMACZNEGO!!







niedziela, 7 kwietnia 2013

Ziołowa terrina z łososia

W tym roku po raz pierwszy przygotowywałam całkowicie samodzielnie wielkanocne śniadanie. Postanowiłam zaserwować rodzinie coś innego, ale smacznego i wykwintnego jednocześnie. Postawiłam na ziołową terrinę z łososia, którą już dawno podpatrzyłam na stronie Kwestia Smaku.



Do przygotowania świątecznej terriny wykorzystałam:
  • 3 opakowania płatów wędzonego łososia po około 100g
  • 1 duże opakowanie naturalnego serka homogenizowanego
  • garść świeżych ziół: bazylia, oregano, tymianek
  • kilka świeżych ogórków (do farszu i przełożenia)
  • otarta skórka z 1 cytryny



Keksówkę zwilżamy wodą i wykładamy folią spożywczą tak, aby dokładnie przylegała do ścianek naczynia i lekko z niego wystawała. Następnie przygotowujemy farsz. W dużej misce mieszamy serek, posiekane drobno świeże zioła, drobno pokrojonego ogórka oraz startą skórkę z wymytej i sparzonej cytryny. Pamiętajmy, żeby zetrzeć jedynie żółtą część cytrusa. Biała nada gorycz potrawie i zepsuje jej smak.

Formę wykładamy płatami łososia, kilka zostawić do pokrycia spodu terriny Pozostałą część ryby siekamy bardzo drobno i dodajemy do farszu. Połowę masy wykładamy do formy. Wyrównujemy i pokrywamy plastrami ogórka. Nakładamy drugą porcję farszu i zakrywamy wszystko kilkoma płatami ryby.

Wkładamy do lodówki na kilka godzin. Podajemy z ćwiartkami lub ósemkami cytryny.


SMACZNEGO!!!!

piątek, 22 marca 2013

Serowa tarta ze szpinakiem i porem

Od czasu do czasu, kiedy znudzi mi się mięso, poszukuję innych smaków. Tak jest właśnie z tartami. Pierwszą tartę upiekłam według podanego przepisu, potem wystarczy już tylko popuścić wodze fantazji. Tak było właśnie w przypadku serowej tarty ze zdrowymi warzywami.




Do wykonania tarty wykorzystałam:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • białko z jednego jajka
  • opakowanie serka feta (12%)
  • pudełeczko naturalnego serka homogenizowanego 
  • ok. 50g mrożonego, drobno siekanego szpinaku
  • 1/4 pora
  • kilka plasterków wędzonego boczku
  • 1/2 cebuli
  • 3 ząbki czosnku
  • łyżka suszonej bazylii
  • sól
  • pieprz
Ciasto francuskie rozmrażamy, i lekko wałkujemy podsypując mąką. Układamy je na blaszce do pieczenia tarty (najlepiej na taką z wyjmowanym dnem). Nakłuwamy dno widelcem i smarujemy całość białkiem jajka.
Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 140 stopni na około 10 minut.


Cebulę czosnek drobno siekamy i podsmażamy na kilku łyżkach oliwy. Dodajemy drobno posiekany boczek i smażymy chwilę od czasu do czasu mieszając. Następnie dodajemy szpinak i wszystko dokładnie mieszamy.
W większej miseczce łączymy ze sobą fetę oraz serek homogenizowany. Jeżeli serek jest bardzo suchy, możecie dodać kilka łyżek jogurtu naturalnego. Do wymieszanych serków dodajemy podsmażony z dodatkami szpinak. Drobno kroimy pora i dodajemy do całości. Dokładnie mieszamy. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem oraz bazylią.
Całość wykładamy na podpieczony spód i znów wstawiamy całość do piekarnika ustawionego na temperaturę ok 120 stopni. Pieczemy około 15 minut, uważając, aby brzegi tarty nie spiekły się za bardzo.


Podajemy z garścią świeżych warzyw lub ulubionym sosem.

SMACZNEGO! :))

czwartek, 7 lutego 2013

Był sobie pączek, co nie miał rączek... :)

Tradycyjnie w naszej rodzinie pączki na Ostatki smażyła babcia, moja Mama z kolei osiągnęła mistrzostwo w chrupiących i kruchych chrustach. W tym roku podjęłam wyzwanie seniorki. Postanowiłam samodzielnie przygotować tłustoczwartkowe pączusie :) Jak się okazało, strach przed efektem końcowym był zupełnie nieuzasadniony :)


Przepis zaczerpnęłam z TEJ strony, wprowadziłam jednak niewielkie zmiany, głównie w zakresie formowania słodkości.
Do wykonania 22 pączków wykorzystałam:
  • 3 szklanki mąki tortowej
  • 1/3 szklanki cukru (może być nieco więcej, jeśli wolicie słodsze ciasto)
  • 5 jajek (oddzielnie żółtka i białka)
  • 50g margaryny
  • 3/4 szklanki mleka
  • 30g świeżych drożdży
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • smalec lub planta do smażenia
  • opakowanie konfitury różanej


Mleko podgrzewamy i dokładnie rozprowadzamy w nim drożdże, dodając łyżkę cukru i łyżkę mąki. Odstawiamy do wyrośnięcia.
Mąkę przesiewamy do dużej miski, żółtka ucieramy z cukrem, a białka ubijamy na sztywną pianę. Żółtka i pianę dodajemy do mąki, dodajemy także wyrośnięty zaczyn. Mieszamy wszystko. Na koniec dodajemy margarynę i wyrabiamy ręcznie do momentu dokładnego połączenia się masła z masą. Wierzch ciasta posypać cienką warstwą mąki, przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia.
Po około 2 godzinach, przekładamy ciasto na stolnicę obficie posypaną mąką. Wyrabiamy ciasto do momentu, aż nie będzie się za bardzo lepiło do rąk. Formujemy placek o grubości około 2 palców i wykrawamy pączki szklanką zanurzoną w mące.
Szprycą cukierniczą z długą, wąską końcówką, nakładamy porcje konfitury różanej do wnętrza każdego pączka.

W głębokim garnku (ja robiłam to w woku :) ) rozpuszczamy około 4 paczek smalcu lub planty. Ja zazwyczaj mieszam tłuszcze po połowie :). Kiedy tłuszcz jest już naprawdę gorący możemy zacząć smażenie pączków. Żeby smalec nam się nie przypalił, szczególnie kiedy mamy dużą ilość pączków do usmażenia, warto wrzucić kawałek surowego ziemniaka.
Surowe pączki wkładamy na tłuszcz z duża ostrożnością. Proponuję użyć do tego łyżki cedzakowej.

Usmażone pączki układamy na papierowym ręczniku, aby odsączyć nieco nadmiar tłuszczu.
Wystudzone pyszności posypujemy cukrem pudrem, lub polewamy lukrem.

Smacznego!! :)

karnawał, tłusty czwartek, pączki
Zdjęcie zapożyczone z serwisu babyonline.pl :)


środa, 6 lutego 2013

Cynamonowe muffiny z mielonymi migdałami

Prostota przepisu podstawowego na muffiny pozwala na dowolne kombinacje smakowe zawsze wtedy kiedy najdzie nas ochota na coś słodkiego. Często nadajemy im sezonowy charakter. Tak było i tym razem - zimowa zawierucha za oknem sprawiła, że zatęskniłam za smakiem cynamonu. Wyjęłam z szafki wszystko co mogło się przydać i tak powstał smaczny mix: cynamon, mielone migdały i czekolada.


Do wykonania około 15 babeczek potrzebujemy:
  • 300g mąki tortowej
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 duże jajka
  • 250ml mleka
  • 150g cukru do wypieków (drobny)
  • 100g masła
  • aromat wedle uznania
  • torebka cukru waniliowego
  • 4 czubate łyżki mielonych migdałów
  • czekoladowe łezki


Mąkę przesiewamy razem z proszkiem do pieczenia do miseczki.
Do drugiej, większej miski wbijamy jajka, dodajemy cukier i cukier waniliowy, mleko oraz roztopione i lekko przestudzone masło. Miksujemy wszystko na średnich obrotach. Po połączeniu się składników stopniowo dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia. Dodajemy zmielone migdały oraz czekoladowe łezki i mieszamy wszystko dokładnie szpatułką.
Nakładamy do papilotek w formie ciasto i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 20 minut, do momentu kiedy babeczki nabiorą złotego koloru.


Kiedy babeczki wystygną możemy polać je polewą czekoladową, ale równie dobrze smakują bez tego dodatku :)

SMACZNEGO!

sobota, 19 stycznia 2013

Sernik Joanny

Bratowa Tomka piecze pyszny sernik. Kojarzy mi się z dzieciństwem, bo swojego czasu przygotowywała go moja babcia na każdą rodzinną imprezę. A że ostatnio rodzina znów się nam powiększyła :) - to na taką okazję można upiec tylko takie pyszne ciasto!


CIASTO:
  • półtorej kostki margaryny
  • 4 żółtka
  • 4 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżka śmietany
  • 1 łyżka oleju
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 czubate łyżki gorzkiego kakao.

Składniki mieszamy na stolnicy  i zagniatamy ciasto jak na szarlotkę. Po zagnieceniu ciasta dzielimy je na 4 równe porcje i wkładamy do zamrażarki. Po wyjęciu ścierami na tarce o grubych oczkach 2 porcje i zapiekamy odrobinę w temperaturze 180 stopni.


MASA:
  •  1 kg sera
  • 4 łyżki masła
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 5 żółtek
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 budyń śmietankowy
  • zapach arakowy
  • piana z białek

Składniki dodajemy po kolei cały czas miksując ser. Na koniec dodajemy pianę z białek ubitych na sztywno. Ja nie dodaję całej piany, dokładam do masy około 1/2, aby ser nie był za rzadki.
Masę przekładamy na podpieczony i lekko przestudzony spód. Na wierzch ścieramy kolejne dwie porcje zamrożonego ciasta.
Wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w temperaturze 170 stopni (bez termoobiegu) około 80 minut. Po upieczeniu pozostawiamy w ciepłym piekarniku na około 20 minut.


 SMACZNEGO! :)


Przepis bierze udział w akcji:

Serniki 2013 - edycja zimowa